28-ego listopada 2020 r. będzie Dzień Niepodległości Albanii. W tym roku będzie to 108 lat niepodległości.
Dlatego postanowiłam, że zaczynam cykl wpisów o Albanii, o tym co to znaczy być Albanką, czym dla mnie jest albańskość, trochę o języku, kulturze, historii.
Będzie subiektywnie, osobiście, możliwie, że nawet trochę sentymentalnie.
 
Zaznaczam, że wszystko co napiszę, to są moje opinie, odczucia i przemyślenia, żadna prawda absolutna. Gdy mówimy o Albanii, i ogólnie o Bałkanach, rzeczywistość bywa dość złożona i ma wiele warstw, często brutalnych.
Pod każdym zdjęciem pisałam kilka dodatkowych ciekawostek.
 
Zaczynamy od początku. Pierwsze zdjęcie to moi rodzice i ja na początku lat 80. Moja Mama jest nauczycielką matematyki, Tata jest technikiem łączności i telekomunikacji. Mam też młodszą siostrę, która tak jak ja, od wielu lat mieszka poza Albanią. Większość mojej najbliższej rodziny i prawie wszyscy kuzyni w moim wieku mieszkają na stale poza Albanią. Albańczycy bardzo kochają swój kraj, jesteśmy bardzo mocno przywiązani do tego górzystego kawałka świata, ale też wielu z nas musi i chcę wyjechać z Albanii.
Więc Albańczycy ruszają się po świecie, myślę nawet że w nas jest taka mocna dwoistość: kocham mój kraj i muszę z niego wyjechać.

Nasz narodowy bohater Gjergj Kastriot Skenderbeu (który imię i tożsamość ma złożoną z kilku warstw: ilirskie nazwisko rodowe, chrześcijańskie imię oraz muzułmańskie drugie imię i tytuł) był siłą jako dziecko zabrany do Imperium Otomańskiego, gdzie zdobył wykształcenie, prowadził kampanie wojenne w całej Europie jako generał Imperium, jako 25-latek wrócił do Kruji gdzie przejął zamek rodowy, zjednoczył szlachtę i stworzył pierwsze państwo albańskie w 1444r. Skenderbeu był Błogosławionym przez kilka papieży a nawet dostał tytuł Athleta Christi (papieże trochę się zaniepokoili upadkiem Konstantynopola a potrafili docenić sukcesy militarne Albańczyka). Po śmierci Skenederbeu, Turcy podbili Albanię, odnaleźli jego grób w kościele w Lezhe i zabrali stamtąd kości jako talizmany na szczęście.

To trochę rzuca światło na stosunek Albańczyków do religii i rolę religii w historię Albanii, małego, górzystego i upartego kraju na styku kilku płyt tektonicznych – dosłownie i w przenoszeni, bo Albania to obszar bardzo aktywny sejsmologicznie, gdzie co jakiś czas ziemia trzęsie się porządnie. Bardzo to jest ciekawe doświadczenie swoją drogą, kilka razy poczułam bujanie wszystkiego i powiem Wam, że wystarczy kilka sekund żeby człowiek do głębi pojął jaki jest malutki i głupiutki w obliczu potęgi Ziemi.

Flaga Albanii jest piękna. Jest to czarny dwugłowy orzeł w środku intensywnie czerwonego tła. Ten czarny orzeł ma 2 głowy, 25 piór, 2 rozczapierzone szpony i ogólnie wygląda dość groźnie. Jest to mocny znak graficzny, więc można zobaczyć w nim prawie wszystko co oglądający potrafi widzieć: połączenia z Bizantem, wpływy prawosławne lub przekonanie, że żeby przeżyć Albańczycy musieli jednocześnie patrzeć w prawo i w lewo, na wschód i na zachód. Jedna z legend mówi, że gdy jeden orzeł zauważył drugiego zranionego orła, który nie mógł latać – co wiadomo dla orłów oznacza rychłą śmierć, obejmował go swoim skrzydłem i razem unieśli się w locie, który wyglądał jak jeden dwugłowy orzeł. Czyli symbol zjednoczenia narodowego, połączenia przez Skenderbeu północy i południa Albanii.

To różnice klanowo – rodowe to jedna z głównych źródeł problemów Albanii. A właściwe nie same różnice, co bardzo mocne oparcie tożsamości Albańczyków na zupełnie przestarzałych przynależnościach klanowych, rodowych, patriarchalnych, geograficznych. To stanowi jedno z głównych wyzwań dalszego rozwoju Albanii we współczesnym świecie. Myślę, że to taka specyfika małych górzystych krajów, którzy żeby przeżyć i zachować swoją odrębną tożsamość od potężnych sąsiadujących imperiów, musieli się opierać na bardzo pierwotnych i uproszczonych wartościach.

Ja uważam, że flaga Albanii jest świetnym portretem psychologicznym Albańczyków. Jest w nas dużo intensywności, siły, pasji, miłości, życia. Dużo poświęcenia, walki, upartości, śmierci. Duża potrzeba przestrzeni, wolności, dumy, niezależności. Tylko 2 mocne kolory, mało odcieni, mało przestrzeni na niuanse, na rozmowy. Góry nie wybaczają słabości. W górach latach się wysoko. Orzeł, który nie lata, umiera. Ale być może taka interpretacja więcej mówi o mnie niż o zawiłościach historii Albanii.

W drugiej części o języku i bliższej historii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.