Partia komunistyczna potrzebowała legitymizacji dyktatorskiej władzy oraz mitu założycielskiego z piękną ofiarą. Sprytnie wykorzystywała do tego wojnę wyzwolenia Albanii podczas IIWŚ.

Faktem jest, że faszystowskie Włochy od początku lat 30-tych mieli chrapkę na surowce Albanii i stopniowo – za zgodą i dobrym wynagrodzeniem króla – chcieli uprawiać w Albanii dobrze znany kolonializm. Było to dla Albanczyków bardzo upokarzające, choć nie zbyt surowe w porównaniu z tym co miało przyjść później. W 1938 r. Mussolini oficjalnie napadł na Albanię bombardując największy port kraju Durres, król Zogu (ptak) jak sama nazwa wskazuje wyleciał do Afryki Południowej z skrzyniami pełne złota, a jedyny opór zbrojny przeciw potężnej armii Włoch wykazała komunistyczna partyzantka. Potem oczywiście były też naziści i już było bardziej krwawo a sami partyzanci walczyli ofiarnie często tylko kamieniami i nożami.

W 29.11.1944r. Albania wywalczyła wyzwolenie podczas IIWŚ i to służyło jako mit założycielski komunizmu gdzie ofiarą murowaną w twierdzy byli Albańczycy. Z tego powodu kręcono bardzo dużo filmów o wojnie. Niektóre z nich mają genialne sceny, choć ogólny nastrój jest mocno propagandowy. Aktorzy i reżyserzy robili co mogli żeby ominąć cenzurę, czasami wręcz spektakularnie.

Wczoraj pisałam o Fan Noli, którego Zogu musiał siłą wyrzucić z kraju, żeby zostać królem. Dodałam wiersz jego autorstwa Anes Lumenjve (Nad brzegami rzek). Ten ważny wiersz literatury albańskiej jest również w filmie Lulekuqe mbi mure (Czerwone maki na murze) z 1976 r.: Okupacja faszystowska, sieroty z domu dziecka nie zgadzają się z poleceniami dyrekcji o usuwanie z murów haseł antyfaszystowskich. Mały Sulo obawia się kary, próbuje uciec z domu dziecka i zostaje zastrzelony w czasie ucieczki. Nauczyciel i koledzy z klasy czcią jego śmierć. I o tym jest scena na linku poniżej. Nauczyciela gra jeden z najbardziej charyzmatycznych albańskich aktorów Timo Flloko. Zawsze mam ciarki przy tej scenie, jest tu dużo prawdy i niestety wciąż dużo aktualności. No i Timo jest … intensywny!

Perralle nga e kaluara (Baśń z przeszłości) z 1987 r. To jeden z klasycznych albańskich filmów. Akcja rozgrywa się na wsi w XIX wieku. Mamy tu zaaranżowane małżeństwo 14-letniego Gjino i 20-letniej Marigo. Przestraszony Gjino w ogóle nie wie co jest gdzie i dlaczego, ale musi się zgadzać na ślub. A Marigo, już wie co ją czeka, kocha Trimi (Silnego :-)) i próbuje jak może uniknać losu wielu kobiet przed nią. Marigo gra magnetyczna aktorka Elvira Diamanti

Zonja nga qyteti (Pani z miasta) z 1976 r. Meli po ukończeniu studiów w Tiranie zostaje skierowana do wsi. Meli NIE może wybrać swojego miejsca pracy, Meli zostaje skierowana do wsi – jakże wesołej i zdrowiej! i MUSI tam jechać pracować w przychodni zdrowia. Razem z nią jedzie jej matka, Olga, tytułowa pani z miasta, która wcale nie ma ochoty na wiejskie powietrze. Odtwórczyni roli Olgi to Violeta Manushi – aktorka legenda, a Meli gra czarująca Rajmonda Bulku, jedna z najpiękniejszych albańskich aktorek.

Pod tym linkiem cały film, ale polecam zobaczyć chociażby intro https://www.youtube.com/watch?v=a8Ol-g13zAQ…

Tomka dhe shoket e tij (Tomek i jego koledzy) z 1977 r: Okupanci zajęli boisko i zbudowali tam sztab. Dzieci z wioski nie chcą im oddać swojego placu zabaw i wolności. Żołnierze próbują ich przestraszyć, rozjechać motorami, zagłuszyć krzykami z megafonów. Chłopcy zaczynają śpiewać i tańczyć ludowy taniec, pełny gniewu, złości i wolności. Popatrzcie jak te dzieci tańczą, to króciutka scena

Gjeneral gramafoni z 1977 r.: Faszytowskie Włochy starają się kontrolować nie tylko gospodarkę albańską. Wirtuoz klarnetu – Halit Berati ma nagrać wraz z włoskim pieśniarzem płytę w jednej z włoskich wytwórni. W tym czasie dochodzi do strajku w rafinerii kontrolowanej przez Włochów, gdzie pracuje Halit. Jeśli przyłączy się do strajku, płyty nie będzie. Poniżej, scena gdzie wirtuoz poruszająco gra balladę ludową – o wojaku, jakże. Króciutka scena, piękna melodia, posłuchajcie:

Pomimo nachalnej wymowy indoktrynacyjnej większości filmów, piękno, autentyczność i żywotność melodii ludowych brzmi znakomicie i wytrzymuje próbę czasu. Duża zasługa w tym zaangażowania i ducha artystów i twórców. Ale ostatecznie zawłaszczanie ludowej twórczości przez komunizm, pchał cały ten obszar kultury w ostentacyjny wstręt Albańczyków przez wiele lat.

A na koniec link do jednej z moich ulubionych bajek z dzieciństwa. Zawsze mi to wzrusza, bardzo polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.