W sobotę 19-ego czerwca miało miejsce drugie spotkanie JOGA W MUZEUM – Arsenał Miejski, czyli cyklu comiesięcznych spotkań w Muzeum Miejskim Wrocławia, łączących jogę, sztukę, uważność i odkrywanie lokalnych skarbów muzealnych.

Spotkaliśmy się w gotyckiej architekturze dawnego spichlerza miejskiego, w imponującym dziedzińcu z basztami, studnią i pozostałościami murów obronnych z XIV wieku. ARSENAŁ MIEJSKI to jeden z najciekawszych zabytków Wrocławia. Z zewnątrz niepozorny, o surowej prostej bryle zupełnie pozbawionej ozdób. Zbudowany w 1459 roku w stylu gotyckim z czerwonej cegły, spełniał rolę spichrza miejskiego i przechowywania broni miejskiej, gromadzonej na wypadek oblężenia miasta. Zachwyca od wewnątrz, gdy przyjrzymy się jego konstrukcji i przestrzeni wewnętrznej.

Zawsze na zajęciach przychodzę przygotowana, żeby na miejscu pozwolić sobie czuć energię miejsca, potrzeby grupy i nastrój spotkania. Nasza praktyka w Arsenale była taka, jak to miejsce – prosta i nawiązująca do naszego centrum, poczucia osadzenia i zdolności sięgania do wewnętrznych zapasów energii i odwagi. Odwagi żeby chronić siebie i swoich wartości, pomimo przeciwności i trudności. Odwagi, żeby w pełny korzystać z Życia, takim jakim ono jest.

Zaczęliśmy łagodnie od powitania ze swoim ciałem, czucia stóp, nóg i bioder w podstawowych pozycjach stojących. Poświęciliśmy uwagę szyi i barkom, bo to obszar, w którym gromadzimy dużo napięcia i zmęczenia. Obserwowaliśmy oddech w prostych dynamicznych asanach.

Potem się rozkręciliśmy – różne warianty wojowników przeplataliśmy z dynamicznymi przejściami, wzmacnialiśmy nogi i ręce, sprawdziliśmy gdzie jest nasz środek ciężkości, odwagi i „dzikości” i trochę płynęliśmy z oddechem.

Potem już tylko przyjemności – otwieranie klatki piersiowej oraz chwila pranajamy.

Kończyliśmy praktykę rozmową i pytaniami.

Krótka przerwa i potem Agata oprowadziła nas po wystawie „Kawa czy herbata?”. Dowiedzieliśmy się co wspólnego z kawą mają kozy, jak kawa wspierała emancypacje kobiet w XVII wieku oraz jakie przepisy na czekoladę mieli Aztecy.

Następnie Ania Andrzejewska opowiadała o swojej najnowszej wystawie „Zaszczepieni Sztuką”. Jej energetyczne i „dzikie” obrazy były pięknym uzupełnieniem i podsumowaniem całego przedpołudnia z JOGĄ w MUZEUM: jesteśmy wszyscy powiązani, jesteśmy częścią Przyrody i jest w nasz ogromna Siła i Energia Życia. Korzystajmy z naszych zasobów, naszej wewnętrznej pierwotnej Odwagi, żeby pomimo strachu, niepewności i trudności żyć pełną Życia.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za piękny czas razem. Jestem bardzo wdzięczna za możliwość dzielenia się moim doświadczeniem jogowym w gronie pięknych ludzi w przestrzeniach miasta z wyjątkową energią.

Dziękuję pracownikom Muzeum za wsparcie. Zdjęcia wykonał Tomasz Gąsior i Jagoda Łagiewska.

Widzimy się w kolejnym spotkaniu z JOGĄ w MUZEUM.

Zdjęcia wykonał Tomasz Gąsior i Jagoda Łagiewska. Relację z poprzedniego spotkania z JOGĄ W MUZEUM – Arsenał Miejski możecie zobaczyć pod tym linkiem: http://www.roselaciko.pl/joga-w-muzeum-palac-krolewski/